Hej, minęło 63 dni pracy nad sobą :)
Dziś 73,5kg, ale nie jestem załamana, przywykłam już, że to trochę trwa. Myślę, że w sobotę już zobaczę te 72 na wadze i niedługo dodam osiągnięcie kolejnego celu.
Ćwiczyłam dziś na wioślarzu i ramiona mi się trzęsą :) planuję treningi ok 20 min 3x w tygodniu, a po jakichś 2 miesiącach zobaczymy, czy zdołam przedłużyć do 30min, bo słabizna ze mnie.
Ze złych wieści.. od 1 do 20 września mnie tu nie będzie, nie martwcie się i wybaczcie, muszę ogarnąć pracę, oczywiście nie rezygnuję z diety i jak tylko się ogarnę to wam napiszę, ile ważę i co się przez te 3 tygodnie działo.
Trzymam za Was kciuki, Mona, Kocie, może nasze grono się poszerzy od września, choć szczerze? Nikomu tego nie życzę..
Trzymam kciuki za osiągnięcie kolejnego celu, zwłaszcza, że jest tuż tuż:)) Szkoda, że Cię nie będzie, bo zawsze jestem ciekawa jak sobie radzisz,ale oczywiście rozumiem:) u mnie nigdy odchudzanie nie szło w parze z ćwiczeniami. Nigdy nie potrafiłam tego połączyć.
OdpowiedzUsuńOdpowiadając na Twój komentarz u mnie: nie biorę już leków, tzn. tylko taki stabilizujący ale to nie psychotrop. A co do odejść dziewczyn z blogosfery to kilka dziewczyn usunęło swoje blogi,tak zupełnie bez słowa. Najbardziej zabolało zniknięcie aanderand, bo mocno mnie wspierała nie tylko w diecie.