Pracuję nad sobą, ale trochę nie mam czasu jeść ani myśleć o jedzeniu. Czy można to nazwać oszustwem dietowym? Czy to porównywalne z drogami na skróty typu branie zastrzyków na odchudzanie?
Thin line
niedziela, 6 września 2026
sobota, 5 września 2026
70,8
Waga pomału leci w dół, mam teraz straszny zapiernicz w pracy, wiec zapewne trochę zaniedbam pisanie.. Trzymam dietę, choc chcąc nie chcąc godziny posiłków się zmieniły na mniej regularne i to na chwilę zaburzyło też kaloryczność. Ale tylko na kilka dni. Juz wstałam otrzepalam gruby tylek i lecę dalej. Czekam na 6 z przodu, to mnie chyba zmobilizuje do jeszcze bardziej zaangazowanej walki.
piątek, 28 sierpnia 2026
71,2
Od rana migrena z wymiotami, dopiero teraz udało mi sie coś zjeść. Nie jestem też w nastroju do pisania, wybaczcie, więc wspomnę tylko, że jestem dumna z mojej rutyny ćwiczeniowej, ćwiczę niewiele ale regularnie, co drugi dzień i nie mam obsuw. Jestem z siebie dumna.
sobota, 22 sierpnia 2026
71,6
Domyślam się, że nie osiągnę celu 69 na 1 września, bo nie chcę niczego przyspieszać na siłę, ale uważam, że tempo mam dobre.. Cieszy mnie chowanie kolejnych rzeczy w pudle "już za duże" :)
wtorek, 18 sierpnia 2026
niedziela, 16 sierpnia 2026
72,6
Jakoś mi weszło w krew dodawanie wpisów kiedy zobaczę spadek na wadze. Czekam jeszcze zwykle dzień, dwa i dopiero, kiedy się upewnię, że ten spadek już jest pewny, robię wpis.
Dziś rano się ucieszyłam. 72 kg to moja górna granica zdrowej wagi, zdrowego BMI. Tak więc oficjalnie wyszłam z nadwagi. Kolejnym celem będzie zejście do 63kg czyli połowy drogi między nadwagą a niedowagą. I myślę, całkiem uczciwie, że na tym mi zejdzie do Bożego Narodzenia.. ale czas i tak upłynie. Potem zostaje mi pół roku na dojście do niedowagi. A potem się zobaczy. Może już więcej nie dam rady? Może nie będę chciała? zobaczymy. Co u Was? Smutno tu.
sobota, 8 sierpnia 2026
73,0
Jestem niecierpliwą bestią, kusi mnie, żeby przestać całkiem jeść na tydzień i chudnąć szybciej, chociaż wiem, że wtedy stanie mi woda, spuchnę i się sfrustruję.
Dlatego staram się utrzymać chociaż 800 kcal dziennie i pić mnóstwo wody, żeby to się ładnie spłukiwało.
Myślałam, że w moim wieku to chudnięcie już będzie trudniejsze, wszyscy tak straszą, a tu się okazuje, że figa, to kwestia gospodarki wodnej. I wcale nie trzeba pilnować tak strasznie makr czy unikać słodyczy, jeśli mieścimy się w naszym deficycie kalorycznym, pobudzamy przemianę materii ruchem i ... no właśnie to się okazało u mnie kluczowe... unikamy nadmiaru soli. Kocham słone przekąski, ale nie jadłam żadnej od poczatku lipca i od tego czasu do dziś zeszło ok 6kg. Sól strasznie zatrzymuje wodę, co w pewnym wieku ma też inne negatywne skutki (nadciśnienie).
Trzymajcie kciuki, jeszcze mam szanse osiągnąć swój cel. Do końca sierpnia zostało 23 dni.. 23 dni na 3kg? Da się! Tylko nie mogę całkiem przestać jeść, nie chcemy do tego wracać...ech.... nostalgia.