Waga pomału leci w dół, mam teraz straszny zapiernicz w pracy, wiec zapewne trochę zaniedbam pisanie.. Trzymam dietę, choc chcąc nie chcąc godziny posiłków się zmieniły na mniej regularne i to na chwilę zaburzyło też kaloryczność. Ale tylko na kilka dni. Juz wstałam otrzepalam gruby tylek i lecę dalej. Czekam na 6 z przodu, to mnie chyba zmobilizuje do jeszcze bardziej zaangazowanej walki.
Najważniejsze, że cały czas wracasz na dobre tory. :)
OdpowiedzUsuń