wtorek, 13 maja 2025

Dzień 3/100

 Witajcie, nawet nie wiecie jak bardzo mi miło, że ktoś mnie jeszcze chce czytać. Panna A. ależ się działo u Ciebie, wpadnę wkrótce, obiecuję.

Dziś szybki wpis, bo dzień poświęcam mojemu mężczyźnie i jego potrzebom.

Pierwszy posiłek zjadłam popołudniu, była to co prawda carbonara, a potem jeszcze deser, szarlotka i trochę truskawek, ale to był ważny dzień dla nas i trzeba było trochę kompromisu.

Jestem jednak zadowolona, bo po całym dniu ważę dziś mniej niż przedwczoraj rano. Plus dostałam okresu. Dane wagowe będę jednak konsekwentnie podawać raz w tygodniu, bo to też mobilizuje, żeby niczego nie zepsuć.

Nie ćwiczyłam dziś, ale cały dzień coś załatwiałam, biegałam, więc nie mam strasznych wyrzutów sumienia. W tej chwili już leżę, jutro przed nami trudny dzień, ale jestem dobrej myśli.

Jeszcze raz dziękuję, że jesteście i czytacie.
Do jutra!

poniedziałek, 12 maja 2025

Dzień 2/100

 Hej, 

dzisiejszy dzień był niezły. W pracy wszystko szło gładko, rano niczego nie zjadłam, ale wypiłam herbatę z łyżeczką miodu.

W pracy zjadłam kilka łyżeczek kuskusu z warzywami, na obiad pół miseczki zupy warzywnej, niestety do tej zupy wpadła świeża bułka. Potem garść malin. Wypiłam też kawę z mlekiem i na tym już kończę.

Ogółem mam uczucie, że bardzo rozpuściłam się z jedzeniem, rozciągnęłam żołądek i nie będzie teraz łatwo tego okiełznać. Muszę trzymać post przerywany, bo to mnie zawsze trzyma w ryzach.

6000 kroków zrobione.
Ćwiczenia 15 minut zaliczone.

niedziela, 11 maja 2025

Odzyskać kontrolę: dzień 1/100

 Witajcie,

zniknęłam dawno, nawet nie sprawdziłam kiedy, można powiedzieć, że posypało mi się życie, albo przynajmniej to, co ja uważam za treść mojego życia.

Mój mąż, ostatnia bliska mi istota, jest ciężko chory. 

Co ja tu zatem robię?

Jak zawsze, próbuję odzyskać kontrolę nad czymkolwiek. Tym razem walka jest potrójna.

Walczę by być chuda (kontrola nad czymkolwiek...)

Walczę o swoje zdrowie (siadają mi stawy i wątroba, tudzież co innego, bo nie mam czasu się dokładniej zbadać. Skóra i włosy też w sumie, jak już to po całości)

Walczę by mieć więcej siły dla Niego. By się do czegoś przydać, bo taka 80kilogramowa kulka nic nie może i nic nie da rady.

Przez najbliższe 100 dni będę się starała pisać codziennie. Po to, by złapać rytm.

Pierwszy tydzień przeznaczam na zejście z niezdrowych przekąsek do zera i zastąpienie białego pieczywa chrupkim i kaszami. Potem zobaczymy, ile będę miała sił, żeby ograniczać ilości, w każdym razie zamierzam jeść wyłącznie zdrowe produkty, bo siła fizyczna i kondycja naprawdę są mi potrzebne. 

Ponieważ w ostatnim pół roku w zasadzie tylko spałam, chodziłam do pracy i po szpitalach, to nic nie ćwiczyłam (miałam to gdzieś, to nie kwestia braku czasu), teraz zamierzam ruszać się po 15 minut dziennie, a od czerwca już coraz więcej/dłużej. Na razie chodzi o zrobienie rutyny.

 

Jeśli któraś z Was jeszcze tu zagląda to będę wdzięczna za wsparcie i komentarze, które mnie zmobilizują. Dzięki, że zawsze wcześniej byłyście, to dla mnie dużo znaczyło. 

sobota, 13 lipca 2024

Upał

 Hej, upał mnie dobija, ale jest też pomocny w trzymaniu diety, ciężko coś jeść kiedy pocisz się przy każdym ruchu. Idę więc za przykładem moich zwierząt i leżę plackiem w mokrej trawie, mokrej po wczorajszej burzy. 

Dietowo dość dobrze, nie mam teraz za bardzo możliwości dokładnego zważenia się,  ale chociaż nie tyję, to już coś. 

Wkrótce jadę na morze i mam nadzieję   że tam moja psychika dojdzie trochę do ładu. Na razie!

piątek, 5 lipca 2024

Hmmm

 Znacie pewnie to uczucie. Tę myśl, że jakbyście się nie starały w końcu spieprzycie, bo coś tam. Po raz pierwszy od dłuższego czasu miałam... nie tyle myśli s, nie, ale uczucie bezsensu typu: zawsze będziesz gruba, brzydka i mało sprawna i urlop tego nie zmieni. Staram się, ale dałam plamę i wróciło 74kg. Jestem obolała i mam wszystkiego dość.  Z drugiej strony wzięłam lek na migrenę, pomału puszcza,gorzej już nie będzie, więc może być tylko lepiej.. na dodatek wychodzi słońce. Może uda mi się  wreszcie ogarnąć? Jedyne czego w sobie nie lubię to brak silnej woli i wynikający z niego wygląd. A to przecież łatwo zmienić,  nie mam innych uzależnień, tylko żarcie.  Tylko żarcie...

sobota, 15 czerwca 2024

Victory

 Nie przytyłam. Schudłam do 72 kg, czyli oficjalnie wyszłam z nadwagi :) cieszy mnie to. Od początku odchudzania zrzuciłam już 8kg. Na wyjeździe było super, choć nie miałam ani chwili dla siebie. Ale dziennie robiłam minimum 11000 kroków a jadłam podobnie jak w domu. Czuję się mniejsza. Czas na drugi etap, zejście do bezpiecznych 68kg. 

poniedziałek, 10 czerwca 2024

Wyjazd

 Zjadłam dziś 750kcal. Trochę pochodziłam na świeżym powietrzu. Jakoś to może będzie....