sobota, 17 maja 2025

Dzień 7/100

 Witajcie,

dziś był ciężki dzień, prawie cały przeleżałam, miałam wysokie ciśnienie i silny ból głowy. To tylko kolejny powód, żeby pozbyć się nadwagi.

 Staram się jeść zdrowo i nie przesadzać z ilością. Muszę wreszcie poczuć się lepiej sama ze sobą.

 

Z drugiej strony...

czuję złość i rozczarowanie. Nie palę, od lat nie jem mięsa, w ogóle nie piję, nie tylko alkoholu, również napojów gazowanych i sztucznych soków. A mimo to sypię się zdrowotnie...  Patrzę nieraz na opasłe kobiety na ulicy, energiczne, roześmiane, nic ich nie boli, jak? pytam jak? powinny być wrakami.. 

Wybaczcie, tak mi się ulewa. A przez to nadciśnienie będę musiała zejść z psychotropów. Super...

piątek, 16 maja 2025

Dzień 6/100

 A może powinnam liczyć tylko te udane?

Znałam kiedyś dziewczynę, która robiła wpisy tylko w udane dni, było ich całkiem sporo, tak z 25 w miesiącu... To byłam ja 18 lat temu :P

 

Mąż w domu. Oczywiście emocje rzuciły mi się na apetyt. Dzisiejszy dzień jest stracony, ciężko mi z tym bardzo. Czuję się słaba, a na co dzień gram supermenkę. Na dodatek moje OCD daje mi popalić jak rzadko: do klasycznych objawów pt.: muszę wstać prawą nogą, bo coś złego się stanie doszło: muszę mieć na sobie konkretną biżuterię i najgorsze ze wszystkiego: jeśli będę chudnąć to on wyzdrowieje, jeśli nie... no same wiecie. Mimo leków zryta bańka. Jestem, pochlebiam sobie, inteligentną osobą, więc co się dzieje z moją głową?

czwartek, 15 maja 2025

Dzień 5/100

 Hej,

jakoś daję radę, ale wciąż ilościowo zjadam zbyt dużo. Zdrowiej, ale dużo.. Po wczorajszej niezdrowej pizzy oczywiście wagi przybyło... normalne, ale dołuje.

Mam dziś w ogóle doła, nie wiem, czy to okres, zmęczenie czy tęsknota, a zapewne wszystko razem. Piszę tylko dlatego, że sobie to obiecałam, to naprawdę motywuje.

Czasem mam takie uczucie, że moje relacje z ludźmi są bardzo zawodne, powtarzam sobie wtedy jak mantrę, że w zasadzie nikogo nie potrzebuję, a wręcz często ludzie mnie męczą, a mimo to czasem w chwilach słabości chciałabym, żeby komuś zależało na moim towarzystwie. Niestety jestem dziwolągiem o cechach autystki i poza ukochanym i jedną przyjaciółką od lat nie mam za bardzo wielu bliskich znajomych. Chociaż... chyba sama ludzi odpycham, zdarza mi się odrzucać zaproszenia, izolować się, wyłączać się w trakcie rozmowy i myśleć o czymś innym. A jeszcze teraz wyglądam jak wyglądam i nie bardzo pewnie się czuję wśród szczuplejszych koleżanek. Wiem, że to błedny tok myślenia, ale po okresie urlopu oczekuję, że coś się zmieni na lepsze, że latem będę się więcej ruszać... Choć staram się codziennie trochę.

A, zapomniałam Wam napisać, od jakiegoś czasu jestem na psychotropach podwyższających serotoninę, bo było już dość mroczno..

Dobrze, to chyba wszystko na dziś. Na koniec jeszcze dodam: jeśli jesteście w normie wagowej to nigdy nie pozwólcie sobie wejść w nadwagę, nigdy. To strasznie demotywuje: wiedzieć, że ma się przed sobą taką długą drogę... Pocieszeniem jest tylko to, że waga początkowo szybciej spada. Ale ból pozostaje. 

środa, 14 maja 2025

Dzień 4/100

 To był dziiiiiiiiiiwny dzień. Jprdl.

Pół dnia w szpitalu, drugie pół na poczcie i to drugie było zdecydowanie cięższą przeprawą, bo nie ma nikogo bardziej wojowniczego niż znudzona, natapirowana urzędniczka... Zamówiłam sobie małą pizzę, a potem ryczałam i słuchałam muzy z lat 90tych. Z rzeczy produktywnych: wyrobiłam kroki na dziś +1500 i zrobiłam pranie.

Tak że tego... 79,5 kg, nie chcę myśleć co będzie jutro. Żebym tylko nie ryczała w pracy.

wtorek, 13 maja 2025

Dzień 3/100

 Witajcie, nawet nie wiecie jak bardzo mi miło, że ktoś mnie jeszcze chce czytać. Panna A. ależ się działo u Ciebie, wpadnę wkrótce, obiecuję.

Dziś szybki wpis, bo dzień poświęcam mojemu mężczyźnie i jego potrzebom.

Pierwszy posiłek zjadłam popołudniu, była to co prawda carbonara, a potem jeszcze deser, szarlotka i trochę truskawek, ale to był ważny dzień dla nas i trzeba było trochę kompromisu.

Jestem jednak zadowolona, bo po całym dniu ważę dziś mniej niż przedwczoraj rano. Plus dostałam okresu. Dane wagowe będę jednak konsekwentnie podawać raz w tygodniu, bo to też mobilizuje, żeby niczego nie zepsuć.

Nie ćwiczyłam dziś, ale cały dzień coś załatwiałam, biegałam, więc nie mam strasznych wyrzutów sumienia. W tej chwili już leżę, jutro przed nami trudny dzień, ale jestem dobrej myśli.

Jeszcze raz dziękuję, że jesteście i czytacie.
Do jutra!

poniedziałek, 12 maja 2025

Dzień 2/100

 Hej, 

dzisiejszy dzień był niezły. W pracy wszystko szło gładko, rano niczego nie zjadłam, ale wypiłam herbatę z łyżeczką miodu.

W pracy zjadłam kilka łyżeczek kuskusu z warzywami, na obiad pół miseczki zupy warzywnej, niestety do tej zupy wpadła świeża bułka. Potem garść malin. Wypiłam też kawę z mlekiem i na tym już kończę.

Ogółem mam uczucie, że bardzo rozpuściłam się z jedzeniem, rozciągnęłam żołądek i nie będzie teraz łatwo tego okiełznać. Muszę trzymać post przerywany, bo to mnie zawsze trzyma w ryzach.

6000 kroków zrobione.
Ćwiczenia 15 minut zaliczone.

niedziela, 11 maja 2025

Odzyskać kontrolę: dzień 1/100

 Witajcie,

zniknęłam dawno, nawet nie sprawdziłam kiedy, można powiedzieć, że posypało mi się życie, albo przynajmniej to, co ja uważam za treść mojego życia.

Mój mąż, ostatnia bliska mi istota, jest ciężko chory. 

Co ja tu zatem robię?

Jak zawsze, próbuję odzyskać kontrolę nad czymkolwiek. Tym razem walka jest potrójna.

Walczę by być chuda (kontrola nad czymkolwiek...)

Walczę o swoje zdrowie (siadają mi stawy i wątroba, tudzież co innego, bo nie mam czasu się dokładniej zbadać. Skóra i włosy też w sumie, jak już to po całości)

Walczę by mieć więcej siły dla Niego. By się do czegoś przydać, bo taka 80kilogramowa kulka nic nie może i nic nie da rady.

Przez najbliższe 100 dni będę się starała pisać codziennie. Po to, by złapać rytm.

Pierwszy tydzień przeznaczam na zejście z niezdrowych przekąsek do zera i zastąpienie białego pieczywa chrupkim i kaszami. Potem zobaczymy, ile będę miała sił, żeby ograniczać ilości, w każdym razie zamierzam jeść wyłącznie zdrowe produkty, bo siła fizyczna i kondycja naprawdę są mi potrzebne. 

Ponieważ w ostatnim pół roku w zasadzie tylko spałam, chodziłam do pracy i po szpitalach, to nic nie ćwiczyłam (miałam to gdzieś, to nie kwestia braku czasu), teraz zamierzam ruszać się po 15 minut dziennie, a od czerwca już coraz więcej/dłużej. Na razie chodzi o zrobienie rutyny.

 

Jeśli któraś z Was jeszcze tu zagląda to będę wdzięczna za wsparcie i komentarze, które mnie zmobilizują. Dzięki, że zawsze wcześniej byłyście, to dla mnie dużo znaczyło.