sobota, 22 sierpnia 2026

71,6

 Domyślam się,  że nie osiągnę celu 69 na 1 września,  bo nie chcę niczego przyspieszać na siłę,  ale uważam,  że tempo mam dobre.. Cieszy mnie chowanie kolejnych rzeczy w pudle "już za duże" :)

niedziela, 16 sierpnia 2026

72,6

 Jakoś mi weszło w krew dodawanie wpisów kiedy zobaczę spadek na wadze. Czekam jeszcze zwykle dzień,  dwa i dopiero,  kiedy się upewnię, że ten spadek już jest pewny, robię wpis.

Dziś rano się ucieszyłam. 72 kg to moja górna granica zdrowej wagi, zdrowego BMI. Tak więc oficjalnie wyszłam z nadwagi. Kolejnym celem będzie zejście do 63kg czyli połowy drogi między nadwagą a niedowagą. I myślę, całkiem uczciwie,  że na tym mi zejdzie do Bożego Narodzenia.. ale czas i tak upłynie. Potem zostaje mi pół roku na dojście do niedowagi. A potem się zobaczy. Może już więcej nie dam rady? Może nie będę chciała? zobaczymy. Co u Was? Smutno tu.

sobota, 8 sierpnia 2026

73,0

 Jestem niecierpliwą bestią, kusi mnie, żeby przestać całkiem jeść na tydzień i chudnąć szybciej, chociaż wiem, że wtedy stanie mi woda, spuchnę i się sfrustruję. 

Dlatego staram się utrzymać chociaż 800 kcal dziennie i pić mnóstwo wody, żeby to się ładnie spłukiwało. 

Myślałam,  że w moim wieku to chudnięcie już będzie trudniejsze, wszyscy tak straszą, a tu się okazuje,  że figa, to kwestia gospodarki wodnej. I wcale nie trzeba pilnować tak strasznie makr czy unikać słodyczy, jeśli mieścimy się w naszym deficycie kalorycznym, pobudzamy przemianę materii ruchem i ... no właśnie to się okazało u mnie kluczowe... unikamy nadmiaru soli. Kocham słone przekąski, ale nie jadłam żadnej od poczatku lipca i od tego czasu do dziś zeszło ok 6kg. Sól strasznie zatrzymuje wodę, co w pewnym wieku ma też inne negatywne skutki (nadciśnienie). 

Trzymajcie kciuki, jeszcze mam szanse osiągnąć swój cel. Do końca sierpnia zostało 23 dni.. 23 dni na 3kg? Da się! Tylko nie mogę całkiem przestać jeść, nie chcemy do tego wracać...ech.... nostalgia. 

niedziela, 2 sierpnia 2026

74,0

 Pij wodę, pij wodę, pij wodę.... Nie zapomnij, no.., o czym? O piciu wody! :)

Jest nieźle, chudnę, wolno, ale chudnę. To najważniejsze. Mam teraz okres, a waga i tak powoli spada. Dobre jest to, że w zasadzie nie ciągnie mnie na żadne przegryzki, słodycze, po prostu niezbyt chce mi się jeść. Staram się zjadać porządne śniadanie i... pić wodę, duuuużo wody. Nigdy dotąd nie rozumiałam jej znaczenia dla odchudzania, a teraz wreszcie ogarnęłam, że im więcej wypijesz, tym więcej schudniesz. Cieszę się, bo już zaczynam wchodzić w nieco mniejszy rozmiar, 5 kg robi różnicę, a to w sumie w jeden miesiąc, bo wcześniej ćwiczyłam i jadłam bez większych ograniczeń. Czy uda mi się w sierpniu zejść poniżej 70kg? Marzę o tym, może się uda, przynajmniej mam jakiś cel, coś, czym mogę zająć myśli, kiedy odpływają w niedobrym kierunku.

Wiem, że rzadko tu piszę, ale może ktoś czyta, dziękuję i za ilość wejść. Trzymajcie się! 

piątek, 24 lipca 2026

74,3kg

 Maleję.. staram się byc tu i teraz, nie myśleć za dużo,  ale nie odpuszczam sobie. To jest to, czego chcę. Maleć, jak zawsze, jak wtedy, jak w czasie, kiedy świat miał więcej sensu.

wtorek, 21 lipca 2026

Yupppi?

75,1kg ...

Zatem od początku lipca 3,7kg.. około.

 Wkurzam się, wiem, że pasłam się długo to i długo będę gubić, ale no cholera, jestem niecierpliwa jak zawsze. Chciałabym sobie zafundować efekt wow i znowu będę musiała zrobić to fryzurą za miesiąc..

I mam sporo stresów teraz, co nie pomaga, ale może...? Przynajmniej nie bardzo mam czas myśleć o jedzeniu. 

niedziela, 12 lipca 2026

niedziela, 5 lipca 2026

Pierwsze efekty

Dieta jest podstawą chudnięcia,  to wiadomo, ćwiczenia jedynie pozwalają zachować jedrność i wykształcić mięśnie, które pomagają spalić tłuszcz z ciała, ale na cyferki na wadze wpływa bycie głodną. Po stwierdzeniu tej oczywistości dodam, że posłuchałam uważnie tej mądrości,  korzystam z tego, że jest lato, urlop, nie muszę się objadać i proszę, w tydzień wraz z wodą zeszlo 1,2kg.

Oby tak dalej to do końca lata będzie 6 z przodu. Byłoby dobrze, mam tyle ubrań, które czekają w pudłach.... i jeszcze więcej takich na 5 z przodu, ale ciiiii nie wolno zapeszać.

niedziela, 28 czerwca 2026

Czy powinnam iść do lekarza?

 Waga pokazuje 78,2kg. To lepiej niż 2 dni temu,.kiedy było 79,1 po intensywnym treningu. Chyba muszę skupić sie bardziej na deficycie a troche ograniczyc ćwiczenia bo nigdy nie zrzucę ani grama. Wczoraj mimo upału udało się zrobić 4 serie z hantlami 4kg, to tez coś. 

niedziela, 21 czerwca 2026

Nadal 78kg...

 Trochę jestem zła, ale wierzę,  że ruszy, to dopiero kilka dni deficytu, miałam dużo stresu po drodze i chyba zatrzymanie wody,  ale za to sprawdziłam obwody dziś rano i są postępy przez ostatnie 3 miesiące straciłam:

5cm w talii

4cm pod biustem

4cm w biodrach

3cm w udzie

Ok 3cm w obwodzie ramienia.

I to widać i czuć po ciuchach.

Gdyby to przekładać na wagę to byłoby 4kg, ale może trochę mięśnia wykształciłam, a wiadomo,  że mięśnie są cięższe od tłuszczu.

Wczoraj wiosłowałam 25 minut. Chcę dojść do 45min. co drugi dzień. Pracuję nad zawartością diety.

środa, 17 czerwca 2026

Gremlin

 Czyli migrena. Czy wy też tak ciężko znosicie zmiany pogody? Mnie głowa boli od tygodnia, wczoraj do tego stopnia,  że odpuściłam ćwiczenia,  dziś zrobiłam trening ale dalej boli. 

Czekam do weekendu, przede mną najtrudniejsze chwile w pracy, jeszcze tydzień i urlop. Dożyję?

sobota, 13 czerwca 2026

Nowości i forum

 Dostałam okresu i tak mnie ścięło, że w czwartek musiałam odpuścić ćwiczenia,  jakiekolwiek. Wróciliśmy ze szpitala, odrobiłam się z obowiązkami, wzięłam prysznic i padłam plackiem do łóżka. Obudziłam się w piątek rano z budzikiem, bo mieliśmy wczesną wizytę u lekarza przed moją pracą. Dziś spalam jak mops do 8.00, potem już zmusiło mnie do wstania żałosne pojękiwanie psa o siusiu.. Ogólnie jestem strasznie zmęczona, od pół roku z przerwami leje mi się z zatok, nie mam w perspektywie żadnych wakacji, w sensie wyjazdu, żadnych zakupów, bo mniej teraz pracuję i mniej zarabiam, pogrążam się więc  w ćwiczeniach,  spacerach i książkach/serialach. 

Chichotem losu jest to, ze nie mogę tez brać żadnych psychotropów na poprawę nastroju bo natychmiast cholesterol i trójglicerydy skaczą mi do wartości groźnych dla serca. Super... Dobre samopoczucie i zawał albo deprecha... Na szczęście ćwiczenia wyzwalają endorfiny i jakoś radzę sobie z tymi spadkami nastroju bez farmakologii, ale strach się bać co by było gdybym faktycznie popadła w pełnoobjawową depresję. Kaplica.

Jestem mimo to dumna z siebie. Poza tym jednym dniem i trzema dniami w lutym kiedy bardzo kaszlałam nie przegapiłam ani dnia ćwiczeń. Ćwiczę juz równo 4 miesiące. Teraz pora na mobilizację w diecie, bo bez deficytu nie zacznę chudnąć. 

Chcę dojść do 800-1000 kcal dziennie przy spalaniu 300-450 kcal. Ograniczyć węgle. Schudnąć co najmniej 15kg a najlepiej powyżej 20.

Wróciłam tez na dawne forum.. Szkoda ze wszystko zamiera lub przenosi się na insta i tiktoka. Uuu nie chciałabym, zeby ktoś mnie w takim miejscu oglądał czy komentował pod kątem odchudzania. 

niedziela, 7 czerwca 2026

Osiągnięcia tego tygodnia

 Witajcie, 

niestety nie mam osiągnięć w zakresie wagi, wciąż jem zbyt duzo ilościowo, ale spalanie po 450kcal dziennie uważam za pozytyw ostatnich siedmiu dni. Dużo się ruszałam i codziennie ćwiczyłam na wioślarzu minimum 20 minut, weszło mi to już w krew. Zamówiłam sobie nowe, cięższe hantle, 4-kilogramowe do ćwiczeń core kiedy będę poza domem lub znudzona wioślarzem. 

Zrobiłam tez sobie wstępny plan-rozpiskę seriali na lato do wiosłowania: zostały jeszcze 4 poniedziałki "From", i będę kontynuować Outlandera. Umyłam też rower po dziadku, zawsze trochę bardziej łaskawy dla kręgosłupa niż mój góral..

To by było na tyle na ten tydzień, mam nadzieję,  ze przez lato blogosfera trochę się ożywi choc zazwyczaj w tym czasie zamierała, smutno tu teraz...

czwartek, 4 czerwca 2026

Uczucie czystości

 Całe życie unikałam jak mogłam ćwiczeń. Dziś wiem, ze to byl błąd. Nawet kiedy wiecej zjem, ćwiczenia trzymają moją wagę w ryzach a cialo ma zupełnie inny kształt i jedrnosc. Nie cwicze dużo,  ale z uporem maniaka bardzo regularnie. To świetnie odciąża też głowę, pomaga w walce z obniżonym nastrojem (ruch plus słońce, to jest klucz). 

Dziś oglądałam w lustrze swoje nogi, ktorych budowę odziedziczyłam po mamie. Zawsze podejrzewałam nas o lipodemę, bo mama miała w udzie wiecej niż ja w talii. Dziś po raz pierwszy widzę,  ze te moje uda mimo 63cm obwodu wyglądają teraz inaczej, są bardziej gładkie, niekluchowate, nie widzę tyle cellulitu no i u dołu zaczyna być między nimi ładna przerwa. Myślę,  ze z odrobiną cierpliwości i przy odpowiednim deficycie zdołam je wyćwiczyć tak, by mi się spodobały i pokonam jeden ze swoich 4 największych kompleksów. Pelikany z ramion już zniknęły.

poniedziałek, 1 czerwca 2026

Jedzenie to zmora

 Szło mi nieźle, śniadanie z humusem, rosół wege z makaronem, koktajl truskawkowy i... jebło.. zjadłam 2 grahamki z fetą i pomidorem bo mnie docisnęły emocje..

Ćwiczenia okej jak zawsze od 3 miesięcy, tu jestem z siebie dumna. Ale jak będę żreć powyżej 2000 kcal dziennie to nie schudnę z wagi.

No nic, jutro znowu sie będę pilnować. Na razie!

Ps. Ważenie zrobię w soboty rano tak mi najłatwiej. 

sobota, 30 maja 2026

Wytrzymałościówka?

 Witajcie. 

Wróciłam na wioślarz. Ćwiczenia cardio/wytrzymałościowe są mi potrzebne na wzmocnienie. Przez ostatni tydzień jadłam bez liczenia kalorii ale i tak zszedł prawie kilogram, bo robiłam średnio 10000 kroków dziennie. 

Jestem mocno przeziębiona i mam gorączkę, ale spróbuję choc trochę chodzić i ćwiczyć w tym tygodniu. Będę się też starać wreszcie ciąć kalorie. Trzymajcie kciuki, bo dawno tego nie robiłam. Moze to mnie zmobilizuje do pisania. 


Waga na dziś: 78,2kg

niedziela, 24 maja 2026

Zataczam coraz szersze kręgi

 Cześć, nie było mnie tyle czasu, że pewnie spisałyście mnie na straty. I pewnie macie rację. Nie mogę obiecać, że tu będę regularnie, choć zakładam, ze może mi to pomóc. Jestem jednak mocno przybita i bardzo zmęczona, wiec te nieliczne chwile, kiedy mam na coś chęć wykorzystuję na maksa, niekoniecznie na pisanie.

Update: z moim ukochanym jest źle, wiemy już,  ze nie będzie lepiej,  walczymy o każdy dobry dzień,  ale nasze życie w takim zwyczajnym rozumieniu: wakacje, wyjścia, spacery nawet, się skończyło. W dobre dni ma apetyt, siły na żarty czy 10 minut spaceru, w kiepskie dużo śpi i ma wszystkiego dość. 

Potrzeba stała się dla mnie motywacją do walki. Ćwiczę  siłowo codziennie ok. 20 minut, to pomaga walczyć z nastrojem i dodaje mi sił fizycznych, ktorych też potrzebuję jako partnerka chorego. Najpierw było ciężko, miałam wiele lat zastoju, ręce i nogi mdlały po 2-3 minutach, teraz po 3 miesiącach  codziennych ćwiczeń ciało zaczyna się zmieniać, mimo wagi 79kg jeszcze nigdy tak nie wyglądało. 

Latem planuję do treningu siłowego dołożyć codziennie godzinę spaceru i roweru dziennie (obecnie tylko spacer z psem 20 minut). I dietę, bo teraz nie patrzę co jem byle mieć siłę przetrwać dzień. Redukcja na pewno pomoże mi sie poczuć pewniej, bo trochę mi jednak wciąż zależy. 

Nie wiem kiedy znów się odezwę,  ale postaram się, potrzebuję gdzieś upuścić emocje, a nikt z mojego otoczenia nie zrozumie zwłaszcza w obliczu tego co sie dzieje w moim życiu. 

Trzymajcie się 

poniedziałek, 29 września 2025

Nie wiem który dzień :P

 Cześć, 

Nie nazwę swojego powrotu wielkim comebackiem, bo do tego wypadałoby mieć chyba wieści o schudnięciu 😀 a ja mogę tylko, z pewną ulgą, stwierdzić, że nie przytyłam nic, ale też nic nie schudłam. Czyli ważę nadal 73,5kg.


Cóż, zaczęła się kalendarzowa jesień czyli czas, kiedy w poprzednich latach chudło mi się o dziwo najłatwiej.  Nie wiem, czy to przez ilość obowiązków,  czy przez to, że mam mniej czasu/nudy, którą można by zagryzać, czy też dlatego, że jesienią zazwyczaj naprawdę nieźle się czuję i mnie to motywuje. Zobaczymy, jak będzie w tym roku, bo i stresu jest więcej.  Mój mąż miał już 12 chemii, a końca nie widać, musimy radzić sobie we dwoje ze wszystkim, nikogo nie mamy, to trochę męczy. Ale dajemy radę. 

Postaram się teraz wrócić już na dobre i pisać częściej, minimum 2x w tygodniu. No i chudnąć naturalnie, bo ta waga to nie jest powód do dumy. Trzymajcie się!

środa, 27 sierpnia 2025

Day 060-063

 Hej, minęło 63 dni pracy nad sobą :)

Dziś 73,5kg, ale nie jestem załamana, przywykłam już, że to trochę trwa. Myślę, że w sobotę już zobaczę te 72 na wadze i niedługo dodam osiągnięcie kolejnego celu. 

Ćwiczyłam dziś na wioślarzu i ramiona mi się trzęsą :) planuję treningi ok 20 min 3x w tygodniu, a po jakichś 2 miesiącach zobaczymy, czy zdołam przedłużyć do 30min, bo słabizna ze mnie.

Ze złych wieści.. od 1 do 20 września mnie tu nie będzie,  nie martwcie się i wybaczcie, muszę ogarnąć pracę, oczywiście nie rezygnuję z diety i jak tylko się ogarnę to wam napiszę, ile ważę i co się przez te 3 tygodnie działo.

Trzymam za Was kciuki, Mona, Kocie, może nasze grono się poszerzy od września,  choć szczerze? Nikomu tego nie życzę..